Technika pływania kajakiem

ŻEGLOWANIE

Mieczowy kajak żaglowy posiada pełnię zalet żeglar­skich. Najbardziej finezyjne manewry dają się na nim wykonać. Dzięki wielkiej czułości, jest najbardziej od­powiednią łodzią do szkolenia żeglarzy.

Możliwości kajaka ożaglowanego są mniejsze. I tu jednak znajomość zasad żeglowania jest konieczna, by móc wyciągnąć maximum korzyści.

Nim pokrótce omówię najważniejsze manewry, podam parę terminów i wyjaśnień.

Wiatr nazywamy od kierunku, z którego wieje, np. północno-wschodni.

Siłę wiatru określamy według skali Beauforta.

Rozróżniamy wiatr prawdziwy (odczuwany gdy stoi­my w miejscu) i pozorny (gdy poruszamy się). Gdy jedziemy z wiatrem, siła jego wydaje się nam mniejsza, pod wiatr — większa.

Nawietrzną nazywamy tę stronę kajaka, na którą wieje wiatr; zawietrzną zaś — stronę przeciwną, za­krytą od wiatru.

Płynąć można:

„pełnym wiatrem“ (wiatr dmie ztyłu),

,,w trzy ćwierci wiatru“ (gdy wiatr wieje ztyłu i zboku).

„w pól wiatru” (wiatr dmie zboku, prostopadle do kierunku jazdy czyli „kursu”),

„w ćwierć wiatru“ lub „na wiatr” (wiatr dmie zprzodu i zboku),

Położenie, gdy kajak stoi dziobem pod wiatr, nazy­wamy „do łopotu” lub „w dryfie”, gdyż wówczas żagle nie pracują i łopoczą, a łódź dryfuje do tyłu. Najszybszy jest kurs w „3/4 wiatru”, najwolniejszy „na wiatr”. Tym ostatnim można jechać tylko posiadając miecze.

Jeżeli kajak przechodzi z kursu „1/4” w „1/2“ z „1/2“ w „3/4„, z 3/4“ w „pełny“, to mówimy, że zaczyna iść „pełniej” lub że „odpada od wiatru”.

Jeżeli zmiana kierunku odbywa się odwrotnie, od peł­nego do „1/4″ wiatru, to mówimy, że łódź idzie „ostrzej” do wiatru. O żaglówce, która ma skłonność do odpada­nia od wiatru, mówi się, że jest „zawietrzna“. O idącej coraz to ostrzej do wiatru — „nawietrzna“. Cecha lek­kiej nawietrzności jest dla kajaka korzystna, natomiast zawietrzność jest szkodliwa.

Nawietrzność i zawietrzność można regulować przesu­wając żagle i balast do przodu lub tyłu.

 

Żeby kajak był:

nawietrzny — trzeba obalastować dziób, dodać żagli ztyłu,

zawietrznij — trzeba obalastować rufę, dodać żagli zprzodu.

Zależnie od tego, czy „hals” (dolny przymasztowy róg żagla) jest z prawej, czy lewej strony, mówimy, że kajak płynie „prawym halsem“ lub „lewym halsem“.

Żaglówka niesie żagle zawsze po stronie zawietrznej. Najkorzystniejsze jest ustawienie żagli w płaszczyźnie dwusiecznej kąta zawartego między kierunkiem wiatru, a kursem.

Przy kursie pełnym wiatrem hals jest dowolny; przy dwóch żaglach, można wyrzucić jeden żagiel na prawo, drugi na lewo. Jazda pełnym wiatrem powoduje niebez­pieczeństwo przerzucenia żagla — „zmiany halsu”, co połączone jest z gwałtownem chybotnięciem kajaka (grozi wywrotka). Zdarza się to wówczas, gdy błąka­jący się wiatr złapie żagiel ze strony zawietrznej.

„Lawirowaniem” nazywamy jazdę zygzakiem, gdy zmieniamy kurs i hals.

Rozróżniamy zwroty: „przez sztag“ i „przez rufę“.

Zwrot przez sztag mamy, gdy kajak zwraca do wia­tru, idąc coraz to ostrzej, aż do łopotu, poczem przechodzi na drugi hals i odpada od wiatru aż do wejścia na nowy kurs. Aby wykonać zwrot przez sztag, trzeba płetwę sterową położyć na stronę nawietrzną. W pozycji „do łopotu“, gdy kajak ożaglowany „namyśla“ się trzeba mu pomóc, zarabiając wiosłem po stronie zawietrz­nej. Żagiel przechodzi sam na drugą stronę. Po zwrocie, należy pojechać nieco pełniej, aby nabrać pędu i dopiero wtedy wziąć właściwy kurs. Żaglowe kajaki mieczowe robią zwrot bez pomocy wiosła, muszą mieć jednak roz­pęd.

Zwrot przez sztag jest zupełnie bezpieczny.

Zwrot przez rufę robimy, odpadając od wiatru (idąc coraz to pełniej). Płetwę steru należy położyć na stronę zawietrzną. Szkoty żagla wypuszczamy, jak przy jeździe pełnym wiatrem, poczem szybko zmieniamy hals. Na­stępnie, „wybierając“ (skracając) szkoty, wchodzimy na nowy „kurs”. Przy silnym wietrze, zwrot przez rufę jest zawsze ryzykowny. Nie wymaga jednak pomocy wioseł i daje się wykonać nawet przy najsłabszym wie­trze.

Stawiamy, opuszczamy żagle, naprawiamy „awarje” (uszkodzenia), zawsze stojąc „do łopotu”.

Odjeżdżać i dojeżdżać należy, o ile to możliwe, z pozycji „do łopotu”. Nigdy zaś pełnym wiatrem.

Przy dojeżdżaniu, należy zwolnić pęd przez wypu­szczenie wiatru z żagli (zluzowanie szkotów) (uważać na wanty!).

Komendy przy żeglowaniu na kajaku są następujące:

„Żagle (grot, bezan, fok) staw!“ „Żagle (g„ b., f.) precz!“. „Szkoty (g., b„ f.) wybieraj (luzuj)!“. Fały (g., b., f.) obłóż (luzuj)!“. „Cumę oddaj (rzuć, wybie­raj, ułóż)!“. „Żagle zwiń (zarefuj)!“. „Zwrot przez sztag (przez rufę)!“. „Do łopotu”. „W ¼  (1/2, ¾ wiatru, pełny wiatr)!“. „Pełniej!“. „Ostrzej!“.

Kajaki idące pod żaglami obowiązują przepisy drogi wodnej, odnoszące się do żaglowców.

PIERWSZE KROKI

Zasady ogólne.

Rzeka górska zastawia na kajakowca liczne zasadzki. Całą swą żywiołową energję skierowuje, aby „zgnębić” intruza, co śmiał wyruszyć na jej wolne dziewicze wody. By móc walczyć, trzeba zrozumieć i poznać charakter górskiej rzeki, jej „kaprysy“ i wybryki. „Czytanie wo­dy“ jest niezbędną umiejętnością dla wodnego włóczęgi. Bystrem i czujnem okiem trzeba łowić wszelkie naj­drobniejsze zmiany, zachodzące na rzece. Z drobnego warkocza wody, z „tonu“ pluszczącej fali, błyskawicznie trzeba odgadnąć charakter przeszkody i ułożyć plan działania.

Nigdy nie należy jeździć bezmyślnie, naoślep, „jak Bóg da“.

Z początku „czytanie wody“ jest rzeczą trudną. Nie­raz płaci się „frycowe“, wywrotką lub cerując przebitą powłokę. Zczasem reakcje stają się odruchowe. Wyga jedzie swobodnie, bez wysiłku, tam, gdzie na mniej wprawnych występują „ósme poty“.

Wodowanie; lądowanie.

Pierwszą umiejętnością jest spuszczenie kajaka na wodę, czyli wodowanie.

Kajak znosimy (bez bagażu) nad brzeg, trzymając go za dziób i rufę. Składak — z obu stron włazu za kra­wędzie burtnicy. Jeśli brzeg jest łatwo dostępny, pła­ski, znosimy kajak wprost nadół i stawiamy delikatnie na wodę.

Samotnik na jedynce, ustawia kajak na brzegu pro­stopadle do linji brzegowej tak, aby tylną połową wy­stawał nad wodę. Następnie, unosząc dziób, przeważa łódź, dopóki rufa nie spocznie na wodzie i nie spłynie. Wówczas dopiero stawia na wodzie dziób.

Ładować kajak należy dopiero wtedy, gdy stoi na wodzie. (Noszenie kajaka z bagażem psuje szkielet). Wsiadając, należy obmyć stopy, by nie wnosić do włazu ziemi. Z brzegu wsiadamy zboku, a z wody — ztyłu, okraczając łódź.

Wsiadając z brzegu, opieramy się oburącz na kra­wędziach burtnicy, stawiamy stopę na osi drabiny (w linji kila) i rozkładając równomiernie ciężar na obie ręce i nogę, utrzymując równowagę, spokojnie siadamy w kajaku. Przy pomoście lub niewysokim brzegu, do­brze jest zrobić mostek z wiosła. W tym celu wiosło kładziemy prostopadle do osi łodzi, drzewcem na obu krawędziach burtnicy, opierając pióro na brzegu. Poza tem zajmujemy miejsce w sposób wyżej opisany.

Wsiadając z wody, najlepiej okraczyć kajak. Na błot­nistych (ale i spokojnych wodach), aby nie brudzić wnę­trza kajaka, siadamy ,,po damsku“, opierając się rękami na krawędziach burtnicy, jak w siodle na łękach, zo­stawiając nogi za burtą. Kajak pochyli się wówczas na bok. Po obmyciu nóg, siadamy normalnie. O ile zajęcie miejsca w kajaku na wodzie spokojnej nie przedstawia większych trudności, to na nurcie, wśród krzaków, nie­raz wsiąść jest bardzo trudno.

Przy wsiadaniu na prądzie należy uważać, by prąd nie pchał łodzi na nas, gdyż może „podciąć“ nogi i wy wrócić; lepiej zawsze, gdy woda kajak odpycha, choć może to zmusić nas do zajęcia miejsca skokiem, który nie zawsze skończy się na sucho. Wniosek stąd jeden — starać się wodować (i lądować) w miejscach zacisznych i dogodnych.

Kolejność wsiadania na dwójce: najpierw zajmuje miejsce czołowy, następnie tylny; wysiadają odwrotnie: najpierw tylny, później czołowy.

Wodując, kajak wiosłowy ustawiamy zawsze dziobem pod prąd, przyczem dziób powinien być bliżej brzegu, niż rufa. W przeciwnym razie, struga wody wejdzie między kajak a ląd i odrzuci dziób na wodę. Najlepiej pozostawić łódź na uwięzi aż do chwili zajęcia miejsca przez tylnego.

Kolejność czynności przy lądowaniu jest odwrotna, jak przy wodowaniu. Po dojechaniu (pod prąd), czoło­wy przytrzymuje łódź, podczas, gdy tylny wysiada i cu­muje do brzegu. Gdy niema do czego wiązać, wyrzuca się na brzeg wiosło z uwiązaną doń cumką. Bardzo praktyczne jest uwiązywanie na stałe do wolnego końca cumki mocnego kołka namiotowego; wystarcza wówczas wbić kołek w brzeg, aby łódź była umocowana.

Lądujemy podjeżdżając do brzegu pod prąd, pod ostrym kątem, dziobem do lądu. Nigdy nie należy dobi­jać orząc kilem łodzi po dnie, nawet gdyby to był miękki piasek. Na płyciźnie, należy wyskoczyć i przeprowadzić kajak do brzegu w ręku. Przy brzegach często można spotkać na dnie ostre przedmioty: puszki, butelki, kołki, na które należy bacznie uważać, by nie skaleczyć łodzi lub nogi. Podjeżdżając na silnym prądzie do brzegów porośniętych krzewami, nie trzeba dać się skusić nadzieją dociągnięcia się ,,po gałązkach“. Jest to manewr niebezpieczny. Woda u brzegów krzaczastych (zwykle na zewnętrznej stronie zakola) silnie szoruje. Jeśli, chcąc chwycić za gałęzie, wychylimy się za burtę, a woda porwie łódź, to zawiśniemy na nich do chwili wywrócenia się kajaka, co połączone jest z emocjonującą i ożywczą, lecz niepożądaną kąpielą. Wybór dogodnego miejsca do wodowania (lądowania) nie przedstawia naogół większych trudności. Rzadko kiedy wypadnie nam spuszczać łódź przy stromym, obetonowanym lub opalowanym brzegu kanału, w śluzie lub też z burty statku. Potrzebny jest wówczas nieco większy zasób ta­lentów akrobatycznych. U brzegów stromych spuszczamy łódź uwiązaną za dziób i rufę na linach (dziobem pod prąd) tak, by rufa pierwsza dotknęła wody. Po spu­szczeniu łodzi, to samo robimy z załogą, pomagając so­bie liną. Pierwszy, jak zwykle, zajmuje miejsce wioślarz czołowy. Po zwolnieniu linki od rufy (cumy rufowej), wsiada tylny. Dopiero po zajęciu miejsca i wzięciu do rąk wioseł przez obu wioślarzy, następuje oddanie cumki dziobowej. W miastach, przy wodowaniu należy unikać miejsc z brudną wodą. Szczególnie szkodliwe są ścieki fabryczne, pływające tłuszcze (nafta, smary), które brudzą farbę i niszczą gumę powłoki.

Na brzeg wynosimy kajak po wyładowaniu i obmyciu z piasku. Noszenie obalastowanej łodzi rozciąga powło­kę, niszczy sztywność wiązania, co w wyniku sprawia, że z kajaka robi się rozklepany „kalosz“.

Do abecadła kajakowego należy jeszcze sztuka prze­prawiania się z brzegu na brzeg. Można oczy­wiście przejechać byle jak, lądując dużo poniżej wyso­kości startu, po wielu młynkach i karuzelach. Sposób najbardziej ekonomiczny wygląda tak: po zajęciu miejsc (kajak stoi dziobem pod prąd), spychamy lekko dziób na nurt, jednocześnie rumamy, kierując się wgórę; stru­ga wody, wciskając się między brzeg a łódź, odrzuca ją na środek. Podjeżdżamy oczywiście dziobem pod prąd.

RUMANIE

Sport kajakowy należy do najłatwiejszych do opano­wania. Technika rumania, oparta na zasadach prostych, naturalnych, przychodzi, zdawałoby się, sama.

Tak jednak nie jest.

Wystarczy spojrzeć na „style” domorosłych kaja­kowców.

Po długiej praktyce można samemu wpaść na styl ra­cjonalny, prędzej jednak opanuje się właściwy sposób rumania, korzystając z doświadczenia starych wygów.

O stylu decyduje szereg czynników zależnych bądź od budowy kajaka, bądź też od budowy kajakowca. Charakterystyczne cechy kajaków (długość, szerokość, wysokość burty), wobec znormalizowania głównych wymiarów, nie ulegają większym wahaniom, natomiast pozostałe czynniki, związane z anatomją i fizjologją ka­jakowca, wykazują większą rozbieżność.

Aby dobrze rumać, trzeba dobrze to znaczy wygo­dnie i pewnie siedzieć.

Normalne wyposażenie kajaka obejmuje siedziska i oparcia twarde, które zadowolić nas mogą na małych przejażdżkach; w czasie długiej wędrówki będziemy szukać większych wygód. Aby ustrzec się odsiedzenia, obtarcia pleców, trzeba siedzisko i oparcie wymościć miękką poduszką, kocem, pneumatycznym materacy­kiem.

Nogi ułożone wzdłuż drabiny kajaka szybko drętwieją. Należy je lekko podkurczyć, stopy oprzeć o podnóżek lub żebro kajaka. Pod kolana, prócz tego, dobrze jest podłożyć wałek ze zwiniętego koca lub innego bagażu. Co pewien czas należy pozycję zmieniać, siadając raz głębiej, to znów przeciwnie — prościej. Siedzieć należy nie za wysoko. Wysokie siedzenie zmniejsza stateczność łodzi. Niedobre jest również siedzenie zbyt niskie, gdyż zmusza do wysokiego trzymania ramion, co przy wio­słowaniu męczy szybko mięśnie i nie pozwala na „.kristianje“, niezbędne przy jeździe po rzekach gór­skich. Bardzo ważne jest dobranie odpowiednich (dłu­gość, ciężar) wioseł.

Wiosła krótkie zmuszają do wysokiego rumania męczącego szybko mięśnie barków. Długie — wytrącają kajak z kierunku (powodują boczenie łodzi). Wiosła ciężkie są prawdziwem utrapieniem, jeśli się zważy, że w ciągu dnia wycieczki trzeba wykonać ponad 10.000 (dziesięć tysięcy) zagarnięć! To też na długie wycieczki, na regaty używać należy bardzo lekkich wioseł jodło­wych o drążonem drzewcu, ważących zaledwie 800 — 1000 gr „(cena ok. 20 zł).

Wiosło trzymamy symetrycznie, oburącz, nachwytem. Pióra — w jednej płaszczyźnie. Odstęp chwytów ok. 90 cm. (Jak łokci przy pozycji „ręce wbok“). Za wąskie trzymanie wiosła utrudnia oddech i zmniejsza siłę, za szerokie — ogranicza swobodę ruchów i skraca długość pociągnięcia.

Rumanie polega na zagarnianiu wody pió­rem wiosła, od przodu ku tyłowi, naprzemian to z pra­wej, to z lewej burty. Pióro należy zanurzać po nasadę drzewca. Wiosło trzymać możliwie nisko, tak jednak, by nie zawadzać o burty. Przy założeniu, pióro lekko (rożkiem) nakrywa wodę, następnie przechodzi przez położenie prostopadłe do osi łodzi; Kończyć pociągnięcie należy zaraz po przejściu linji 45° do osi łodzi, wyjmu­jąc wiosło bez wyrywania piórem wody powierzchniowej (chlapania, szprycy). Po wyjęciu, wiosło należy chwilę przetrzymać, aby umożliwić ścieknięcie wody.

Podczas wiosłowania nie należy usztywniać mięśni, ani ściskać drzewca w garści, gdyż to bezużytecznie męczy. Im pozycja swobodniejsza, wygodniejsza, im mię­śnie mniej naprężone, tem odporność na zmęczenie więk­sza.

Rumanie wymaga współpracy obu rąk. Po założeniu wiosła z lewej burty, ręka lewa ciągnie ku so­bie, prawa jednocześnie odpycha odręczną ku przodowi, pociągnięcie wykańcza lekki obrót tułowiu w stronę cią­gnącą. Ręka odpychająca nie powinna pracować za wy­soko, bo męczy to bark. Mięśnie powinny być zwol­nione, ruchy płynne, miękkie, połączone z lekkiem koły­saniem się w biodrach, czem wyrównywa się chybotanie kajaka na boki. Całość musi robić wrażenie harmonijne. Pociągnięcia dobre są równe, rytmiczne, energiczne, ci­che, bez chlapania i „prysznica” z wyjętego wiosła.

Siłę pociągnięcia i pewność jazdy zwiększa oparcie stóp o podnóżek (żebra). W cięższych do przejazdu miejscach, gdzie zależy nam na maksymalnem „zrośnię­ciu się” z kajakiem, podkurczamy wysoko kolana i oparł­szy stopy o podnóżek, rozpieramy kolanami burtnice (siad kawaleryjski).

W czasie pociągnięcia, pióro wykonywa mały obrót dokoła osi wiosła, co uzyskuje się pracą kiści. Cały czas pióro należy ciągnąć na jednej głębokości. Zanurzanie wiosła w głąb (sondowanie) powoduje kiwanie kajaka na boki, bezużytecznie zwiększa opór, a w połączeniu z ukośnem „ciętem” założeniem może być powodem wy­wrotki.

Długość pociągnięcia zależy od długości wiosła, ra­mion i tułowiu. Na regatach, gdy siedzimy wyżej i pro­ściej, pociągnięcie jest dłuższe; przy „fotelowym” sia­dzie wycieczkowym, wskutek bliższego założenia, jest krótsze. Nienaturalne zbytnie wychylanie się ku przo­dowi i zbyt dalekie prowadzenie wiosła do tyłu, jest niewskazane, gdyż niepotrzebnie męczy, dając minimalny efekt, poza tem jest brzydkie i nieekonomiczne, gdyż powoduje „boczenie łodzi“.

Krótkie, rwane pociągnięcia przyśpieszają oddech, szybko męczą, są jednak wydajne. Można je stosować na krótką metę, gdy trzeba przezwyciężyć silny prąd, lub na starcie i finiszu.

Wiosło należy zakładać silnie, naciskając pióro, by woda stawiła duży opór; miękkie założenie pozwala pióru cofnąć się w wodzie. Natomiast wyrywanie wiosła przy końcu pociągnięcia jest błędem, powoduje szko­dliwą „szprycę”. Wiosłowanie bez siły, t. zw. „pendzlowanie”, stosuje się tylko dla odpoczynku. Zwykłe gar­nięcie wody nie wyczerpuje sztuki rumania; prócz tego należy umieć wiosłem łódź skręcać, przyhamować, wy­równać, cofnąć ku tyłowi.

Istnieje parę sposobów skręcania. Najprostszy polega na zarabianiu ciągle z jednej strony. Kajak wówczas zakręca w stronę przeciwną, zataczając łuk o dużym promieniu. Drugi sposób polega na zarabianiu do tyłu po stronie wewnętrznej łuku (kontrowanie). Kajak wówczas skręca energiczniej. Można połączyć oba spo­soby: zarabiać jednem piórem do przodu, drugiem do tyłu, wówczas łódź skręca w miejscu.

Kontrowanie jest znacznie wydajniejsze, lecz zmniej­sza pęd łodzi. Gdy kajak jest rozpędzony, aby skręcić, wystarczy wstawić wiosło w wodę prostopadle do osi łodzi (przytrzymać). Drobne poprawki w kierunku uzy­skuje się podczas jazdy, miarkując długość i siłę pocią­gnięcia, a w razie potrzeby — „przytrzymując” przy wyjęciu, aby kajak wyrównać. Hamuje się i cofa rumając z obu stron do tyłu.

Na kanadyjce wiosłuje się wiosłem jednopiórowem t. zw. kopyścią. Jest to najprostszy i najstarszy sposób wiosłowania. Rumanie polega na garnięciu wody ku tyłowi, stale z jednej strony. Wiosłując np. z lewej, chwyta się kopyść lewą ręką za drzewce (na- chwytem) ok. 60 cm poniżej główki, a prawą za główkę (zgóry). Pierwsza faza pociągnięcia mało się różni od wiosłowania zwykłem wiosłem kajakowem. Jedynie wy­chylenie do przodu jest większe, a założenie bardziej strome (bliżej osi łodzi i burty). Natomiast zupełnie inne jest wykończenie pociągnięcia. Po doprowadzeniu wiosła do tyłu, następuje przetrzymanie pióra w wodzie celem wysterowania wytrąconej jednostronnem wiosłowaniem łodzi na kurs. Wysterowuje się, podgarniając energicz­nie ciągnioną piórem strugę wody pod łódź i do tyłu, jednocześnie pióro obraca się na sztorc (jak płetwę ste­rową). Przetrzymując w tej pozycji wiosło i lekko na­ginając go drzewcem ku sobie („wyłamywanie ), wysterowuje się łatwo kanadyjkę na kurs. Ten sposób rumania jest ogólnie znany zawodowym wodnia­kom i powszechnie używany przez rybaków.

Gdy na kanadyjce wiosłuje dwóch, czołowy, siedzący w dziobie, garnie z jednej, tylny z drugiej strony burty. Steruje „przetrzymując” i „wyłamując“ tylny. Czołowy powinien ciągnąć wolnemi długiemi pociągnięciami, ro­biąc pauzę celem wysterowania.

Na zawodach, wiosłuje się po kanadyjsku, klęcząc na kolanie od ciągnącej burty. Umiejętność wio­słowania po kanadyjsku jest niezbędna dla każdego ka­jakowca. Szczególnie ważna jest umiejętność dobrego sterowania wiosłem. Niemal bez straty szybkości można wówczas przeprowadzić kajak przez labirynt przeszkód, jadąc szybko, a precyzyjnie — „po jubilersku“.

Na dwójce ze sternikiem jest zawsze wioślarz tylny. Nie znaczy to, by czołowy rumał, jak bezrozumny auto­mat. Czołowy nadaje tempo, miarkuje długość pociągnię­cia, wypatruje nurt, ostrzega o przeszkodach. Tylny czuwa nad utrzymaniem kajaka na „kursie” i kapitanuje.

Jazda na zawodach, na górskiej rzece, wymaga ideal­nego zgrania, doskonałego uzgodnienia tempa, wzajem­nego rozumienia się, niemal wyczuwania intencji współ­towarzysza. W zasadzie, wszelkie zmiany reguluje krótka komenda tylnego (np. „prawa mocniej“, „tylko lewa“, „przytrzymać“, „wiosło wgórę“! i t. d. W miej­scach bardzo trudnych, wymagających błyskawicznej orjentacji i reakcji, nie czas na rozmowy. Wówczas na komendę: „wiosła wgórę” lub tylko „hop!“, czołowy przestaje wiosłować i podnosi wiosło do poziomu ponad wodę; nad biegiem łodzi czuwa tylko tylny, ponownie rumać razem zaczynają dopiero na komendę (lub po ominięciu niebezpieczeństwa).

Jak z tego widać, tylnym powinien być kajakowiec doświadczony, otrzaskany, stary wyga wodny, co to nie w jednej wodzie się kąpał (choć nie zawsze z własnej ochoty).