JEDZENIE NA SPŁYWIE KAJAKOWYM

Podstawą powodzenia wycieczki jest dobre pożywienie; ono decyduje o zdrowiu i humorze uczestników. Mylne jest mniemanie, że wystarczy jeść byle co, aby dużo.
Nawet w skromnym jadłospisie wycieczkowym musi panować rozmaitość i właściwy dobór, uwzględniający zapotrzebowanie organizmu zarówno co do ilości (dostateczna liczba ciepłostek — kaloryj), jak i jakości (białko, tłuszcze, węglowodany, witaminy). Ze względu na łatwość zakupów, jak i przyrządzanie, podstawę będzie stanowiła kuchnia jarska. Dużo nabiału, owoców, jarzyn.
Natomiast należy unikać konserw, szczególnie mięsnych (łatwość zatrucia się złą konserwą, zaburzenia w trawieniu), wędlin (trychiny, łatwość psucia się w czasie upałów) i wyszukanych, trudnych do przyrządzenia potraw miejskich.
Dobierając pokarm, należy kierować się również jego strawnością. Na wycieczce można jeść tylko potrawy lekko strawne, łatwo przyswajalne. Konieczne jest uwzględnianie
w doborze „menu“ pokarmów zawierających witaminy (owoce, masło). Jeść należy to, co smakuje, i dosyta.
Rozmaitość potraw jest ogromna, niema potrzeby jeść jednego i tego samego w kółko.
Na wycieczkę wodną nie zabieramy wielkich zapasów. Pieczywo, nabiał, jarzyny — kupujemy w czasie drogi po wsiach. Jedynie w odludnych okolicach trzeba mieć większą ilość prowjantu. Z „domu“ bierzemy arty¬kuły niepsujące się, przyprawy (nieocenione „Maggi”), herbatę, kawę, kakao, czekoladę, słodycze, konserwy rybne i mięsne, suchary (szwedzki chleb), mleko skondensowane, kompoty, jamy (dżemy), budynie i galaretki w proszku, makaron, owsiankę; artykuły te stanowią „żelazną porcję“ lub deser do wiejskich obiadów. Można również zorganizować dostawę tych artykułów paczkami żywnościowemi. Dobór i rozkład posiłków będzie inny, niż w mieście. Ze względu na intensywne wypacanie się przez cały dzień na słońcu i pracę, wypadnie spożywać stosunkowo dużo płynów w postaci napojów, zup. Picie wody i lemoniad jest połączone z niebezpieczeństwem zasłabnięcia na żołądek. Tłuszczów spożywać trzeba mniej, najlepsze jest czyste masło, topiona słonina (b. praktyczna do okrasy) i oliwa. Natomiast dużo kasz, jarzyn (najlepiej pod postacią surówek), owoców i słodyczy. Pieczywo ciemne jest najzdrowsze i najpraktyczniejsze (nie zsycha się).
Rano , przed drogą, należy spożyć obfite śniadanie (np. owsianka lub manna na mleku, herbata, pieczywo, masło, jam, miód, marmelada). Około godziny 10 — drugie śniadanie w posta¬ci „przegryzki“: słodkie pieczywo, sery, owoce, słodycze. W południe — lekki lecz obfity obiad (szybki do gotowania): surówki, potrawy z jaj, kompot, herbata, słodkie pieczywo.
Główny posiłek dnia stanowi wczesna wieczerza, o godz. 19 — 20, złożona z zawiesistej zupy, pieczystego, deseru, herbaty.
W zależności od możliwości aprowizacyjnych i finansowych, „menu” waha się od skromnego do wystawnych uczt luksusowych. Należy pamiętać, by się nie objadać, bo w razie zasłabnięcia i diety smutno patrzeć na „opychających” się towarzyszy. Ryby i raki jeść tylko świeżo złowione, a grzyby — jeśli się dobrze rozróżnia jadalne od trujących.
Zakupy prowjantu należy robić w czasie postojów odpoczynkowych. Nabiał (mleko) kupować wcześnie rano lub wieczorem, po udoju. Inne artykuły — w dużych wsiach, w sklepach.
Do przenoszenia nabytych artykułów służy płócienna torba i bańka na mleko. Jeśli mleko zostawiamy na drugi dzień, to zaraz po udoju trzeba je wystudzić.
Żywność pakujemy:
w woreczki: mąki, kasze, makarony, jarzyny, owoce;
w puszki: cukier, sól, miód, herbatę, kawę, kakao, „Maggi“ i t. p.;
w naczynia (szklane, gliniane, pergaminowe): masło, smalec, topioną słoninę, marmelady i t. p.
Ustalenie jakichś wzorowych jadłospisów jest niemożliwe. Trzeba się liczyć z tem, co można kupić w danej okolicy. Na wiosnę trudno o jarzyny, zupełnie brak owoców. W czasie żniw, nie można znów dostać nabiału. Jesienią, zarówno jarzyn jak i owoców mamy wbród. Prócz tego, o wyborze pokarmów decydują upodobania osobiste, umiejętności i zamiłowanie kucharskie, wreszcie zasoby finansowe, które każą często ograniczać budżet i dociskać pasa.
Najważniejsze, aby jeść dosyta, o swojej porze, przynajmniej raz dziennie dania gorące. Pamiętajcie, „że droga do serca prowadzi przez żołądek“, że „Polak głodny jest zły”, nie zachwyci go wówczas najpiękniejsza okolica, najsympatyczniejsze towarzystwo; gdy natomiast sobie podje „dziwnie tkliw jest na melodje“ i na wszelkie piękno. Pamiętajcie!