CZYTANIE WODY- OGÓLNE ZASADY SZKOLENIA

O ile jazda po wodach spokojnych nie nastręcza większych trudności, to przebycie rzeki dzikiej wymaga dużej rutyny, znajomości techniki, zręczności, siły, sło­wem —- wysokiej sprawności. Najważniejszą umiejętno­ścią jest jednak rozpoznawanie przeszkód i czekających niespodzianek, „Czyta się wodę“ okiem i uchem. Okiem wypatruje się kierunek wartówki (dojezdny tor). Zdra­dza go płynąca piana, śmiecie, pluszcząca fala, warkocze wody przy sterczących nad wodą przeszkodach, pochy­lenie podwodnych roślin, wreszcie układ i obudowanie brzegów. Ucho rozpoznaje bliskość przepustu, jazu, szypotu, bystrza, wiru, ostrzega przed podwodną rafą lub niebezpieczną bliskością zakładu wodnego.

Kolor, gładkość powierzchni, odgłos toczącego się po dnie żwiru, bulgot wody — dają nam tysiące cennych wiadomości o charakterze wody. Nauczyć się „czytania wody“ z książki niesposób, umiejętność tę można zdobyć tylko długą praktyką. Teoretyczne rozpatrzenie typo­wych zjawisk i rozwiązanie paru klasycznych przykła­dów pozwoli zorjentować się w arkanach tej „tajemnej sztuki“.

Na „dziką wodę“ może jechać tylko wprawny kajakowiec, a zarazem dobry pływak. Nie należy stąd wy­prowadzać wniosku, że trzeba się wywracać. Alfred Heurich „ojciec składaka” pisze, że pomimo przejecha­nia ponad 30.000 km po dzikich rzekach nie leżał ani razu. To też ważniejszą może rzeczą od pływania jest przezorność, rozwaga, czujność. Odwaga nie powinna przechodzić w lekkomyślną zuchowatość. Wywrotka na trudnej rzece górskiej nawet dla najlepszego pływaka połączona jest z dużem niebezpieczeństwem. Panowanie nad łodzią w najcięższych momentach jest koniecznym warunkiem szczęśliwej jazdy. Rzucanie się naoślep, va banque, prowadzi do szybkiego końca karjery włóczę- gowskiej. Trudności należy dobierać do stopnia posia­danych umiejętności. Nim się spróbuje rzek bardzo trudnych, trzeba „przerobić“ łatwiejsze, dające niezbęd­ny kapitał doświadczenia. „Tam, gdzie przestaję pano­wać nad łodzią, leży granica moich aktualnych możli­wości“. Trzeba to sobie umieć jasno powiedzieć. „Na innym, lepszym, odpowiedniejszym kajaku przy lepszej technice jazdy możebym zwalczył i trudność wyższego stopnia, dziś jest to powyżej moich umiejętności“.

Kajakowiec, aby mógł śmiało jechać przez wody trudne, musi błyskawicznie, odruchowo, pewnie, szybko, bezbłędnie rozwiązywać stawiane przez rzekę „rebusy“. Musi umieć nietylko rumać wprzód, wtył, skręcać, wymijać, lecz również przenosić ciężar łodzi z przodu na tył, pochylać ją na boki, stawać w niej, wywracać się i umieć usiąść zpowrotem na głębokiej wodzie, słowem — znać cały repertuar akrobacji kajakowej. Zawody zręcz­nościowe (gymkhany), rozgrywane na stojącej i pły­nącej wodzie, są doskonałą szkołą kajakarstwa. Kajak z wioślarzem musi stanowić jedno, tak jak rower z kola­rzem, a narty z narciarzem. Tylko zupełne zrośnięcie się z łodzią, jak u Eskimosów, pozwala na brawurowe jazdy po rwących potokach, po morskiej fali przyboju.

Po za naczelną zasadą: jeździć bez wywrotki, jest druga: nie niszczyć łodzi. Kajak może i powinien pły­wać po wodzie, nigdy zaś trzeć się po piasku, szutrze, kamieniach, kołkach. Nie należy dopuszczać, by uderzał o filary mostowe, zagrody, tamki, lądował dziobem na brzeg.

Wiara w niespożytą moc szkieletu i powłoki przy „kawalerskiej jeździe“ szybko przemija. Na otarcie łez zostaje żałosny łachman i kupka połamanych drewek.

Naukę należy zaczynać w warunkach łatwych na rzece niezbyt szybko płynącej (ok. 4 km/godz.), w cza­sie dobrej pogody, bez wiatru i fali.

Program szkolenia powinien obejmować: sposoby wsiadania i wysiadania, wodowanie, lądowanie w róż­nych warunkach, przeprawę przez rzekę z brzegu na brzeg, jazdę zakolem, wjazd i wyjazd w boczne ramię, W dopływ, w zatokę o spokojnej wodzie; przejazd i prze­prowadzanie łodzi przez wąski przemiał; jazdę na by­strzu, „karuzel“, przejazd pod mostami; jazdę z fali na falę, przy fali bocznej; ćwiczenia w stawaniu (wypa­trywanie drogi), wywracanie kajaka, wsiadanie do wy­wróconego kajaka z głębokiej wody. Przejazd łatwych przepustów, jazda na holu, trelowanie (włóczenie z lą­du) dopełnią nauki. Szkolenie odbywać się powinno w terenie, w warunkach naturalnych. Instruktor powi­nien uważać na „przepisowe“ wykonanie. Na spokojnej wodzie każdy sposób jest bezpieczny i dobry, na rzece górskiej najmniejszy błąd mści się natychmiast. Wdra­żając ucznia do prawidłowego pokonywania trudności, dajemy mu klucz do łatwego zwalczenia przeszkód. Rozwiązanie prawidłowe wchodzi „w krew“, nie wyma­ga refleksji, staje się odruchem. Omawianie analityczne spotkanych na szlaku „zadań“, uczy nowicjusza patrzeć na „problemy“ w sposób logiczny.