Spis treści

KAJAKI I SPŁYWY KAJAKOWE W LATACH 30-TYCH UBIEGŁEGO WIEKU CZYLI DAWNYCH SPŁYWÓW CZAR

Kolega, kajakarz nabył drogą kupna kolejną pozycję kajakową do swojej biblioteki. Przy okazji spotkania zareklamował mi ją i wypożyczył. Kajaki i spływy kajakowe w przedwojennej Polsce- brzmiała rekomendacja- spodoba ci się.

Poradnik kajakowy z lat 30-tych XX wieku

Poradnik kajakowy z lat 30-tych XX wieku

Mała pożółkła książeczka ze starym zdjęciem Eskimosa w śmiesznym kajaku na okładce. Tytuł „Podręcznik kajakowca” budzący początkowo pobłażliwy uśmiech, ale i zaciekawienie. Rok wydania 1933, zetlały papier, podniszczone stronice. Autor, ANTONI HEINRICH, znany mi jedynie z przedwojennej publikacji „Szlaki wodne Polski”.

Już lektura przedmowy wywołała na mojej twarzy uśmiech sympatii. Wstęp wzruszył mnie do głębi i już nie chciałam „Podręcznika” odłożyć. I już chciałam czytać go w nieskończoność, zapamiętać każde z pięknych zdań napisanych przedwojenną polszczyzną i każdą prostą, oczywistą prawdę zawartą na malutkich stroniczkach.

Czas spędzony z tą niewielką książką w dłoniach był czasem bez internetu i telefonów komórkowych, bez sklepów czynnych 24/7, bez polietylenu, kewlaru i neoprenu. Były to chwile wypełnione zapachem dymu z ogniska, ptasim śpiewem o świcie, wspomnieniami przepłyniętych kilometrów i odcisków na dłoniach. Kolejne rozdziały książki prezentują w jasny sposób, czym jest kajakarstwo i co w pływaniu kajakiem jest najważniejsze. Pomimo upływu czasu większość opublikowanych wiadomości jest wciąż aktualna i kajakarzowi – amatorowi dostarczy wielu cennych informacji.

Fragmenty opisujące przedwojenną rzeczywistość czyta się równie miło – oprowadzają czytelnika w nostalgiczny i ciepły sposób po nieistniejącym już dawno świecie kajaków z klejonki (popularnie zwanych dykciakami), map w cenie 50 groszy za sztukę i zdjęć ze spływów kajakowych wklejanych do albumów z czarnego kartonu.

W trakcie czytania „Podręcznika” nabierałam coraz więcej szacunku dla wszechstronnej wiedzy autora. Prezentowane rozdziały dotyczą sprzętu, techniki, locji kajakowej, meteorologii, hydrologii, prawa wodnego, pierwszej pomocy, żywienia czy fotografii. „Podręcznik kajakowca” w kompleksowy sposób przygotowuje nas do zorganizowania spływu kajakowego oraz pokazuje, czym taka wycieczka jest i na co należy zwrócić uwagę. To nic, że współczesne kajaki są wykonane z innych materiałów a podstawowe medykamenty noszą inne nazwy. Idea spływu kajakowego nie zmieniła się.

Odrębna kwestia to język jakim książka jest napisana. Przedwojenna składnia i ortografia dodatkowo potęgują poczucie tęsknoty za czasem dawno minionym, światem zamarłym na czarno-białych fotografiach. Czy ktoś jeszcze pamięta czym jest „rumanie” albo „ciepłostki”? Czytając kolejne rozdziały delektujemy się wysoką kulturą zarówno języka jak i ówczesnego życia. Urzeka szacunek wobec innych ludzi i otaczającej przyrody.

Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że lektura „Podręcznika” porusza do głębi, odmienia czytelnika i uwrażliwia na małe acz ważne rzeczy, z których składa się życie. To podróż do świata, którego niby już nie ma a przecież jest i to na wyciągnięcie wiosła. Archetypiczny motyw wędrówki, potrzeba witania słońca codziennie w innym miejscu, zjednoczenie z naturą. Nie ma już liniowców na La Manche ale kajaki na szczęście cały czas pływają.

Dlatego też zdecydowałam się zaprezentować „Podręcznik kajakowca” w formie strony internetowej. W ten sposób chcę podzielić się cenną wiedzą pana Antoniego Heinricha, moim wzruszeniem i ocalić tą małą książeczkę przed bezlitosnym upływem czasu. Mam nadzieję, że osiemdziesiąt lat, które minęło od publikacji, uchronią mnie od zarzutów o naruszanie czyichkolwiek praw. Na potrzeby strony dokonałam też niewielkiej redakcji i skrótów.

Zapraszam do lektury, by uchwycić ducha dawnych spływów kajakowych, spojrzeć na kajaki oczami przodków, zanurzyć się w świecie przedwojennej wodniackiej przygody. Ale także, by poszukać wspólnych, uniwersalnych płaszczyzn i ponadczasowego rysu właściwego spływom kajakowym wtedy i teraz. Na koniec przejrzyjmy się w cudownym świecie kajakowym HEINRICHA jak w lustrze. Jednym w wielu luster, w których powinniśmy się poszukać, bowiem jak ktoś powiedział, wszystkie lustra kłamią i jeśli ciągle będziemy patrzeć w jedno, możemy się nigdy nie dowiedzieć jak naprawdę wyglądamy.

Aśka